Przejdź do głównej zawartości

Jak to się dzieje, że gwiazda grzeje, czyli o gwiazdach (2)

Wiemy już z poprzedniej części, że gwiazdy powstają wtedy, kiedy skupiony gaz i pył kosmiczny pod wpływem grawitacji zaczynają wirować, powodując zbieranie się materiału w jednym miejscu. Kiedy materiał ten osiągnie masę krytyczną, powstaje gwiazda, w której wnętrzu mogą zachodzić reakcje termojądrowe. Z pozostałości materiału mogą utworzyć się planety – tak stało się w naszym układzie słonecznym.

Na Twitterze pytaliście, ale jak to, w jaki sposób ten pył i gaz się zbija i wiruje w próżni kosmosu? Otóż musimy pamiętać, że kosmos nie jest próżnią idealną, a do tego jest ogromny i istnieje od bardzo, bardzo dawna. Aby sobie uzmysłowić, ile różnego materiału znajduje się w kosmosie, wystarczy podliczyć masę naszego układu słonecznego: 1,9884(2)×10^30 kg, a z tego aż 99,8% to masa Słońca! 

Pierwsze gwiazdy (III generacji) powstały wyłącznie z atomów helu i wodoru w stosunkowo „małym” i bardzo gorącym kosmosie (sprzyjało to zbliżaniu się i ruchowi cząstek) – a ich śmierć, gwałtowna (bo, przypominam poprzednią część, były to bardzo masywne gwiazdy) dała początek obłokom molekularnym, w których zagęszczenie cząstek jest duże. Zapadające się w takim obłoku mgławice przedsłoneczne, czyli grawitacyjnie „zapadnięte” fragmenty wirowały szybciej i szybciej, aż w końcu dały początek dyskowi protoplanetarnemu z protogwiazdą w jego centrum. Cały ten proces trwał co prawda względnie krótko, zaledwie kilkaset tysięcy lat, ale potem trzeba było 50 milionów lat, by Słońce się  „rozpaliło”. Ta skala czasu i masy sprawia, że z naszego punktu widzenia tworzenie się gwiazd wydaje się absolutnie niemożliwe.

Cały proces możecie obejrzeć tutaj:


Poznaliśmy już sposób, w jaki we wnętrzu gwiazdy zachodzą reakcje termojądrowe – tutaj kolejna ogromna wartość: we wnętrzu Słońca temperatura przekracza 15 milionów stopni Celsjusza – ale czas dowiedzieć się, w jaki sposób gwiazda daje nam ciepło i światło. Zwłaszcza ciepło ciężko jest zrozumieć, bo przecież kosmos to prawie idealna próżnia, więc jak to ciepło tam podróżuje?

Aż do lat początku XX wieku tajemnica energii słonecznej wydawała się nie do rozwikłania. Kiedyś uważano, że w gwiazdach zachodzi jakiś tajemniczy proces spalania – jednak wiemy już, że do tego procesu potrzebny jest tlen. Nawet gdyby jakimś cudem było go wiele w otoczeniu Słońca, to wypaliłoby się w ciągu kilku tysięcy lat, bo kto miałby dokładać do słonecznego pieca?

Kiedy odkryliśmy jednak, że atomy można rozszczepiać i „spajać” (w reakcji termojądrowej), mieliśmy już wyjaśnienie zagadki gotowe, a przy okazji zrozumieliśmy, w jaki sposób dociera do nas ciepło i światło. Podczas fuzji atomów wodoru wyzwalana jest ogromna energia w postaci promieniowania gamma, które próbuje uciec z wnętrza gwiazdy, jednak na drodze co rusz stają mu kolejne atomy, pochłaniając je... i dlatego foton może wędrować do fotosfery nawet 200 000 lat, tracąc po drodze część energii i stając się widzialnym fotonem. Tu problemu nie ma, widzialny foton może wędrować przez próżnię swobodnie, więc nietrudno nam sobie wyobrazić, że dociera do nas światło (po 8 minutach). Ale ciepło?

Żeby to zrozumieć, musimy zadać sobie jedno niezmiernie ważne pytanie: czym jest ciepło? Otóż ciepło jest formą energii związaną z poruszaniem się cząstek: czym szybciej się poruszają, tym dany przedmiot na przykład jest cieplejszy. A ogrzewać można na wiele sposobów, używając ognia (wtedy intuicyjnie rozumiemy ogrzewanie), ale także przez przewodnictwo cieplne czy fale (jak w mikrofalówce).

Na co dzień używamy przewodnictwa i konwekcji: wyobraźmy sobie garnek z wodą na makaron, który stawiamy na piecu. Bezpośrednie działanie źródła energii na garnek powoduje jego rozgrzewanie, a przez przewodnictwo ciepło przenoszone jest na wodę mającą kontakt z dnem garnka. I wtedy do działania przystępuje konwekcja: ciepła woda przekazuje energię zimnej, powstaje prąd konwekcyjny, czyli zimna spływa w dół (ogrzewając się szybciej dzięki przewodnictwu), a ciepła woda wędruje do góry. 

Trzecim sposobem na ogrzewanie jest promieniowanie: a Słońce emituje promieniowanie na wielu długościach fali spektrum elektromagnetycznego: od widocznego, przez podczerwień, ultrafiolet czy promieniowanie rentgenowskie. A promieniowanie nie potrzebuje do przemieszczania się niczego: dopóki się przemieszcza, to nie grzeje, ale wystarczy, że foton „dotknie” czegoś, od razu wyzwala energię ogrzewającą ten obiekt. Dlatego kosmos jest zimny i nieprzystępny! To, że obiekty położone dalej od Słońca są zimniejsze, też nie bierze się z tego, że ciepło słoneczne wytraca się w tym zimnym kosmosie (próżnia, przypominam!), ale z tego, że fala osłabia się po drodze (bo jednak ta próżnia nie jest idealna).

Wróćmy jednak do gwiazd.

Ponieważ każda z nich formuje się z nieco innego obłoku, mają też różne właściwości, masy i rozmiary, a co za tym idzie, temperaturę i barwę.

Główna klasyfikacja gwiazd to podział na typy O, B, A, F, G, K, M. Można o tym poczytać tutaj.

Źródło: http://www.atlasoftheuniverse.com/startype.html

Najczęściej spotykany typ gwiazdy to czerwone karły; jeśli uważnie przeczytaliście poprzednią część, domyślicie się powodu.

Każda gwiazda przechodzi swego rodzaju ewolucję: od protogwiazdy, przez gwiazdę typu T Tauri, po gwiazdę ciągu głównego – to ta faza, kiedy zaczyna się reakcja termojądrowa. Aż 90% gwiazd to właśnie gwiazdy ciągu głównego. 

W kolejnym odcinku opiszę Wam każdy typ gwiazdy, a także to, jak zmienia się charakterystyka gwiazd, które wypadają z ciągu głównego, skąd biorą się czerwone olbrzymy, brązowe karły i co czeka nas wtedy, gdy nasze Słońce wyczerpie możliwości syntezy w swoim jądrze. Na szczęście będzie to około pięć miliardów lat!





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O uzależnieniu od alkoholu (2)

 Dlaczego lubimy alkohol i co robi on z naszym mózgiem? Wiemy już, że alkohol jest z nami od dawna – odkryty zapewne przypadkowo, kiedy ktoś zjadł sfermentowane owoce na wzór zwierząt, które je jadły i nie padły – i poczuł się... no właśnie, jak? Według niektórych badań nawet niemal 97 mężczyzn i prawie 95% kobiet odczuwa... szczęście i zadowolenie podczas picia alkoholu. Wiąże się to głównie z substancjami, które nazywamy neuroprzekaźnikami: dzięki nim neurony mogą się komunikować, modulując resztę organizmu, w tym zachowanie człowieka. Alkohol, czyli w naszym przypadku etanol, wpływa na aktywność neuronów związanych z mezolimbicznym szlakiem dopaminergicznym . Wyjaśnijmy sobie to pojęcie, bo przyda się nam jeszcze nie raz. Jednym z najbardziej „wrednych” układów w naszym mózgu jest układ nagrody i to właśnie w nim dopamina odgrywa tak ważną rolę. W teorii służy nam do powtarzania bodźców dających satysfakcję (w postaci odpowiednich neuroprzekaźników stymulujących właściwe horm...

O uzależnieniu od alkoholu... (1)

... czyli czemu specjaliści zdrowia psychicznego „czepiają się” promocji piwa w majówkę. Bardzo subiektywny tekst, ale nie umiem przejść obojętnie wobec tematu. Jak co roku już tradycyjnie w długi majowy weekend pojawiły się w sklepach promocyjne zestawy piwa i innych alkoholi – i jak co roku na Twitterze rozgorzała dyskusja na temat „zakazu picia” (jak to interpretuje sporo internautów). I jak co roku cierpliwie lekarze, psychologowie i naukowcy wyjaśniają, że przecież nikt niczego zakazywać nie chce, prohibicja przecież nie ma racji bytu, a po prostu chcemy mieć bardziej świadome społeczeństwo i przestać akceptować nieetyczne reklamy alkoholu. Jak bumerang wraca też argument: „przecież ludzie mają swój rozum i silną wolę, ja umiem pić, tylko winko z żoną do kolacji, nigdy się nie upijam, kupię sobie te 24 piwa w promocji i będę pić przez rok”. Naszym celem jednak nie jest wmawianie nikomu, że jest „słaby” albo „nie umie pić”, bo są to założenia z gruntu błędne – chcemy po  prostu...

Skąd tabletka wie, że boli mnie lewa kostka, czyli o bólu i jego leczeniu (1)

 Ból jest nieodłączną częścią naszego życia: towarzyszy nam już od czasu przed narodzinami aż do śmierci. Często narzekamy, że coś nas boli i marzymy o życiu bez bólu, ale czy to byłoby dla nas dobre? Podstawowym „zadaniem” bólu jest przecież ochrona organizmu przed pogorszeniem stanu czy urazu – kiedy coś nas boli, odruchowo chronimy bolące miejsce, łapiąc się za głowę, rękę czy policzek lub kuląc się w przypadku bólu brzucha. Następnie podejmujemy kolejne działania mające na celu przyniesienie ulgi w bólu poprzez opatrzenie rany, wyjęcie drzazgi z palca lub przyłożenie zimnego lub gorącego kompresu. Czasami bierzemy też środki uśmierzające ból. Czy można w ogóle nie czuć bólu? Niestety (!) można: bólu nie czują osoby z uszkodzonymi określonymi nerwami, ponieważ sygnał o urazie nie dociera wtedy do mózgu. Najbardziej znanym przypadkiem takiego uszkodzenia jest neuropatia cukrzycowa, w przebiegu której występują zaburzenia czucia, zwłaszcza w dłoniach i stopach. W efekcie pacjenci ...