Przejdź do głównej zawartości

O uzależnieniu od alkoholu (3)

O tym, jak alkohol wpływa na fizjologię

Wiemy już, że alkohol uszkadza mózg – skupiliśmy się poprzednio na neuronach i dopaminie, a teraz czas po kolei zapoznać się z uszkodzeniami poszczególnych układów i narządów.

Gdyby spytać, który narząd cierpi najbardziej przez alkohol, to większość osób (które nie czytały poprzedniej części) zgodnie odpowie: wątroba. I choć rzeczywiście wątroba ponosi ogromne koszty nałogowego picia, wszak odpowiada za metabolizm wlewanej w nią trucizny, to jednak uznaje się, że największe szkody alkohol wyrządza w mózgu (mózgu przeszczepić się nie da) i sercu, co wiąże się też z ogromnym stanem zapalnym, który powstaje podczas długotrwałego zwiększonego spożywania alkoholu – czyli negatywnymi zmianami w układzie odpornościowym. Warto o tym pamiętać, bo sam w miarę dobry stan wątroby nie zawsze oznacza, że alkohol nie wyrządził już poważniejszych szkód.

Jeśli chodzi o układ pokarmowy, ciekawym zagadnieniem jest uszkodzenie trzustki, które może prowadzić także do cukrzycy. Diabetolodzy coś wiedzą na ten temat: długotrwałe nadużywanie alkoholu skutkuje niekiedy przewlekłym stanem zapalnym trzustki, który z kolei może prowadzić do uszkodzenia komórek beta. Komórki te odpowiadają za uwalnianie insuliny, dzięki której metabolizujemy węglowodany. U osób szczególnie podatnych, zwłaszcza z nierzadką w przypadku picia trwającego kilka lat otyłością brzuszną (alkohol = dużo kalorii), rozwija się wtedy cukrzyca alkoholowa. Dalsze spożywanie alkoholu pogarsza stan chorego z wielu przyczyn: chory nie pilnuje leków, nie bada stężenia glukozy przed wypiciem (a to ważne, bo picie powoduje upośledzenie dostarczania glukozy z glikogenu w wątrobie), a poddane „zahamowaniu” płaty czołowe sprawiają, że w pewnym momencie chory przestaje panować nad ilością i częstością spożywanego alkoholu – jeśli jest zbyt pijany, by zbadać stężenie glukozy przed snem, w skrajnych przypadkach może się już nie obudzić. Ten brak kontroli może też prowadzić do nakładania się na siebie niekontrolowanej neuropatii cukrzycowej i alkoholowej. Krótko mówiąc: można stracić stopy, a nawet całe kończyny dolne. I nie, nie wystarczy się często myć.

Źródło: Mishra S C, Chhatbar K C, Kashikar A, Mehndiratta A. Diabetic foot BMJ 2017; 359 :j5064 doi:10.1136/bmj.j5064
To chyba jedno z najczęstszych powikłań niekontrolowanego picia, z którego zupełnie sobie nie zdajemy sprawy.

Dodatkowo, w związku z tworzeniem się w organizmie aldehydu octowego (który jest bardziej toksyczny niż sam etanol!), którego organizm nie jest w stanie szybko metabolizować dalej, do kwasu octowego (niegroźnego), właściwie cały układ pokarmowy – i krwionośny – cierpią.

Aldehyd octowy to właśnie ten związek, który powoduje kaca, warto więc wiedzieć, że szybsze picie (i mniej czasu na metabolizowanie) może zwiększyć prawdopodobieństwo nieprzyjemnego poranka. W miarę postępów uzależnienia, ze względu na uszkodzenie wątroby i rozregulowanie metabolizmu, może się zdarzać, że kac wystąpi nawet po niewielkiej ilości alkoholu: wtedy często też zaczyna się proces tzw. klinowania, czyli spożywania na czczo alkoholu, by zniwelować skutki poprzedniego wieczoru. Wypity „klin” (to teoria, nie znamy w 100% mechanizmu) powoduje wzmożenie przetwarzania aldehydu octowego, co poprawia samopoczucie (i dostarcza nieco dopaminy). To jedna z najkrótszych dróg do uzależnienia: kiedy więc po imprezie rano ktoś proponuje nam piwo, należy odmówić i zmierzyć się ze skutkami zatrucia alkoholem.

Yo-ho-ho, i butelka rumu? 

Kolejną konsekwencją nadmiaru spożywanego alkoholu jest niedożywienie, które wiąże się z zaburzeniami wchłaniania oraz metabolizmu. Związanym z tym powikłaniem jest na przykład... szkorbut. Należy pamiętać, że u osób uzależnionych ma on często postać tzw. latent scurvy, utajonego szkorbutu, który objawia się niespecyficznie bólem kończyn dolnych i hiperkeratozą skóry stóp. Co to ma wspólnego z trzustką, spytacie?

Najnowsze badania wskazują, że u osób z przewlekłą chorobą alkoholową znacząco zmienia się wchłanianie witaminy C w komórkach pęcherzykowych trzustki, co może prowadzić nawet do trwałego zaburzenia tego wchłaniania. W jednym z badań stwierdzono, że aż u 16 na 25 pacjentów, którym podawano dożylnie witaminę C, nie odnotowano znaczącej poprawy jej stężenia – i powrotu do prawidłowych wartości – podczas krótkiego (5 dni) podawania dużych dawek witaminy C. Z kolei powrót do normy w przypadku preparatów doustnych zajmował około trzech miesięcy.

A co z sercem?

Badania prowadzone w populacji amerykańskiej wykazały, że aż 36% przypadków kardiomiopatii rozstrzeniowej jest związane z nadmiernym spożyciem alkoholu – przy czym nie wiadomo, czy takich przypadków nie jest więcej, bo pacjenci rzadko przyznają się do picia. Czym jest kardiomiopatia rozstrzeniowa? To nic innego, jak śnieńczenie mięśnia sercowego (zwłaszcza w obrębie komór serca), a cieńszy mięsień nie potrafi się skutecznie kurczyć. Tego powikłania nie da się cofnąć w żaden sposób, można tylko dbać o lepszą jakość życia pacjentów i minimalizować ryzyko zgonu. Warunkiem powodzenia jest całkowite odstawienie alkoholu.

Źródło: https://www.svhhearthealth.com.au/conditions/cardiomyopathy


Do pozostałych skutków nadmiernego spożycia alkoholu, nie tylko u osób pijących nałogowo, ale też po prostu pijących dużo i często, na granicy ryzykowności, należą nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, miażdżyca tętnic.

Skąd biorą się takie skutki, skoro często czytamy, że spożywanie alkoholu może mieć ochronny wpływ na serce? Okazało się, że alkohol zwiększa apoptozę kardiomiocytów, czyli komórek mięśnia sercowego. A czym jest apoptoza? Elementem zaprogramowanej śmierci komórek. Dosłownie przyspieszamy alkoholem umieranie serca.

Dochodzimy w ten sposób do układu odpornościowego i terminu, który po kilku latach pandemii Covid-19 znają już chyba wszyscy: cytokin. Okazuje się bowiem (choć nadal podlega to intensywnym badaniom), że układ odpornościowy reaguje na alkohol stanem zapalnym, szczególnie w przypadku stresu oksydacyjnego związanego z czynnością serca (patrz wyżej), co powoduje zwiększone wydzielanie cytokin i chemokin. A te dla naszego ogólnego zdrowia są wyjątkowo szkodliwe.

Wróćmy na moment do apoptozy kardiomiocytów, bo...

Alkohol uszkadza mięśnie szkieletowe

Przewlekłe nadużywanie alkoholu, ale także powtarzające się epizody picia (np. co weekend) powodują w mięśniach te same zmiany, co w sercu: komórki mięśni szybciej obumierają, co prowadzi do miopatii (uczucie osłabienia mięśni, bóle mięśni, ogólna męczliwość). Może to też mieć pewien związek z hamowaniem przez alkohol metabolizmu białek.

Hormony

Nadużywanie i uzależnienie od alkoholu mają też ogromny wpływ na gospodarkę hormonalną. Dotyczy to nie tylko insuliny.

Zaburzenia hormonów płciowych: u mężczyzn zaczynają występować zmiany zanikowe w jądrach (pojawia się ginekomastia i impotencja), a u kobiet dochodzi do zaburzeń cyklu miesiączkowego, przedwczesnej menopauzy i często pogłębienia niedoczynności tarczycy (to ostatnie dotyczy też mężczyzn).

Zaburzenia parathormonu (PTH) i kalcytoniny: negatywny wpływ na gospodarkę kostną, zmiany metabolizmu witaminy D, hamowanie czynności komórek kościotwórczych, ograniczenie wchłaniania wapnia z pożywienia.

Zaburzenia wydzielania kortyzolu: podwyższone ciśnienie krwi, zaburzenia uwagi, trawienia czy gojenia się ran.

Wątroba

Zostawiam ją na koniec, bo wpływ alkoholu na ten narząd wydaje się znać każdy – a jednak wcale nie powstrzymuje nas to przed wkraczaniem na ścieżkę nadmiernego spożycia napojów wyskokowych. Choroba może rozwijać się dość długo i na początku nie daje znaczących objawów: w komórkach wątroby zaczyna gromadzić się coraz więcej tłuszczu, narząd powiększa się i zmienia kolor na jaśniejszy. Na tym etapie pacjenci zwykle uskarżają się co najwyżej na poranne mdłości (mylone z kacem) czy uczucie „przejedzenia”. Zwykle stłuszczenie wątroby wykrywa się przy okazji badań krwi u lekarza. Na tym etapie wystarczy po prostu przestać pić alkohol (lub drastycznie zmniejszyć jego ilość ORAZ częstotliwość spożywania), by maksymalnie w około sześć tygodni poprawić stan wątroby.

Jeśli jednak tego nie zrobimy, w wątrobie pojawi się stan zapalny, który z reguły daje takie objawy, jak wymioty, ból brzucha, żółtaczka czy gorączka. Ostry stan zapalny minie po zaprzestaniu picia, ale na tym etapie wątroba jest już uszkodzona z powodu obumierania komórek zatrutych aldehydem octowym; trzeba wdrożyć dietę, leki, ale przede wszystkim kategorycznie przestać pić.

W przeciwnym razie dojdzie do marskości wątroby, która związana jest z rozrostem tkanki łącznej, zastępującej zniszczony miąższ. Dolegliwości powodowane wcześniej przez stan zapalny zaostrzają się, a dodatkowo zaczynają pojawiać się bardzo groźne powikłania, takie jak żylaki w przewodzie pokarmowym, krwotoki, żółtaczka i puchlina brzuszna. Na tym etapie człowiek zaczyna wyglądać jak mały żółty ludzik Lego z wielki brzuchem. Marskości odwrócić się nie da, jednak zaprzestanie picia hamuje jej postęp.

Dalsze picie prowadzi do niewydolności wątroby: pozostaje przeszczep lub oczekiwanie na śmierć.

Różnice między poszczególnymi etapami wyglądają następująco:

Źródło: https://siakhenn.tripod.com/hepatitis.html

Każdy z powyżej opisanych problemów wpływa ponadto na ogólną kondycję organizmu. Dlaczego więc tak trudno jest rzucić picie, kiedy dojdzie się do pewnego etapu?

O tym w kolejnej części już niedługo.


 






Komentarze

  1. Przeczytałem wszystkie trzy części jedna po drugiej i dowiedziałem się rzeczy o których nie miałem pojęcia. Serdeczne dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był plan, bo okazuje się, że bardzo mało wiemy o tym, jak działa alkohol i dlatego nie rozumiemy trochę potrzeb ograniczania np. promocji.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O uzależnieniu od alkoholu (2)

 Dlaczego lubimy alkohol i co robi on z naszym mózgiem? Wiemy już, że alkohol jest z nami od dawna – odkryty zapewne przypadkowo, kiedy ktoś zjadł sfermentowane owoce na wzór zwierząt, które je jadły i nie padły – i poczuł się... no właśnie, jak? Według niektórych badań nawet niemal 97 mężczyzn i prawie 95% kobiet odczuwa... szczęście i zadowolenie podczas picia alkoholu. Wiąże się to głównie z substancjami, które nazywamy neuroprzekaźnikami: dzięki nim neurony mogą się komunikować, modulując resztę organizmu, w tym zachowanie człowieka. Alkohol, czyli w naszym przypadku etanol, wpływa na aktywność neuronów związanych z mezolimbicznym szlakiem dopaminergicznym . Wyjaśnijmy sobie to pojęcie, bo przyda się nam jeszcze nie raz. Jednym z najbardziej „wrednych” układów w naszym mózgu jest układ nagrody i to właśnie w nim dopamina odgrywa tak ważną rolę. W teorii służy nam do powtarzania bodźców dających satysfakcję (w postaci odpowiednich neuroprzekaźników stymulujących właściwe horm...

O uzależnieniu od alkoholu... (1)

... czyli czemu specjaliści zdrowia psychicznego „czepiają się” promocji piwa w majówkę. Bardzo subiektywny tekst, ale nie umiem przejść obojętnie wobec tematu. Jak co roku już tradycyjnie w długi majowy weekend pojawiły się w sklepach promocyjne zestawy piwa i innych alkoholi – i jak co roku na Twitterze rozgorzała dyskusja na temat „zakazu picia” (jak to interpretuje sporo internautów). I jak co roku cierpliwie lekarze, psychologowie i naukowcy wyjaśniają, że przecież nikt niczego zakazywać nie chce, prohibicja przecież nie ma racji bytu, a po prostu chcemy mieć bardziej świadome społeczeństwo i przestać akceptować nieetyczne reklamy alkoholu. Jak bumerang wraca też argument: „przecież ludzie mają swój rozum i silną wolę, ja umiem pić, tylko winko z żoną do kolacji, nigdy się nie upijam, kupię sobie te 24 piwa w promocji i będę pić przez rok”. Naszym celem jednak nie jest wmawianie nikomu, że jest „słaby” albo „nie umie pić”, bo są to założenia z gruntu błędne – chcemy po  prostu...

Skąd tabletka wie, że boli mnie lewa kostka, czyli o bólu i jego leczeniu (1)

 Ból jest nieodłączną częścią naszego życia: towarzyszy nam już od czasu przed narodzinami aż do śmierci. Często narzekamy, że coś nas boli i marzymy o życiu bez bólu, ale czy to byłoby dla nas dobre? Podstawowym „zadaniem” bólu jest przecież ochrona organizmu przed pogorszeniem stanu czy urazu – kiedy coś nas boli, odruchowo chronimy bolące miejsce, łapiąc się za głowę, rękę czy policzek lub kuląc się w przypadku bólu brzucha. Następnie podejmujemy kolejne działania mające na celu przyniesienie ulgi w bólu poprzez opatrzenie rany, wyjęcie drzazgi z palca lub przyłożenie zimnego lub gorącego kompresu. Czasami bierzemy też środki uśmierzające ból. Czy można w ogóle nie czuć bólu? Niestety (!) można: bólu nie czują osoby z uszkodzonymi określonymi nerwami, ponieważ sygnał o urazie nie dociera wtedy do mózgu. Najbardziej znanym przypadkiem takiego uszkodzenia jest neuropatia cukrzycowa, w przebiegu której występują zaburzenia czucia, zwłaszcza w dłoniach i stopach. W efekcie pacjenci ...