Przejdź do głównej zawartości

O dniu dłuższym od roku

Na tej planecie urodziny ma się niemal codziennie... ale to nie takie proste!

Wenus, bo o niej mowa, to jedna z najciekawszych skalistych planet naszego układu słonecznego. Kiedyś uznawana za gwiazdę (ponieważ widać ją o wschodzie i zachodzie najlepiej), potem okrzyknięta egzotycznym rajem dla dinozaurów – zdecydowanie niedostępna i skrywająca swoje tajemnice pod gęstą atmosferą.

 

Wenus okiem sondy Mariner 10, obraz oryginalny i po przetworzeniu cyfrowym. NASA.
 

Nazywana jest bliźniaczą planetą Ziemi, ale nic bardziej mylnego. Choć obie są podobnych rozmiarów (średnica Wenus wynosi 12 104 km, czyli tylko 650 km mniej), to w zasadzie wszystko inne jest kompletnie różne: od atmosfery, przez warunki do zaistnienia życia, po obrót wokół własnej osi (odwrotnie niż Ziemia) czy różnice w polu magnetycznym. Dodatkowo dzień na Wenus trwa dłużej niż rok!

Choć bliżej Słońca jest Merkury, to właśnie Wenus dzierży palmę pierwszeństwa pod względem temperatury, która średnio wynosi na tej planecie 475 stopni Celsjusza (ołów topi się w temperaturze o ponad 100 stopni niższej). To jednocześnie dla nas przestroga dotycząca nadmiaru dwutlenku węgla w atmosferze i wpływu gazów cieplarnianych na klimat: według naukowców kiedyś na Wenus mogły panować warunki podobne do ziemskich, z łagodnym klimatem i wodą na powierzchni.

Najstarsze zachowane doniesienia o Wenus datuje się na rok 1600 p.n.e., ale możemy przypuszczać, że planetę obserwowano znacznie wcześniej, bo jest jedną z widocznych gołym okiem. Okular teleskopu na Wenus skierował Galileusz w roku 1610; wtedy też zaobserwował on fazy Wenus podobne do faz Księżyca, co pozwoliło ugruntować teorię Kopernika, a biednego Galileusza zaprowadziło w objęcia Inkwizycji i do aresztu domowego.

Źródło: Istituto di Linguistica Computazionale   

Pozostałe planety na rysunku to Jowisz, Saturn i Mars.

Dzięki nowej teorii obrotów ciał niebieskich astronomowie przewidzieli też, że skoro Wenus, jak i inne planety, krąży wokół Słońca, będzie ją można zauważyć na jego tle: pierwszej takiej obserwacji dokonano w roku 1639.

Od tamtego czasu wielokrotnie próbowano zgłębić tajemnice naszej siostrzanej planety – to właśnie tranzyty na tle Słońca pozwoliły na stwierdzenie, że Wenus ma gęstą atmosferę, którą na początku uważano zresztą za chmury powstałe z pary wodnej, co dało początek niesamowitej teorii o dinozaurach! W roku 1895 Gustavus Pope wydał powieść science fiction zatytułowaną Journey to Venus (Podróż na Wenus), pełną dziwnych stworzeń i krajobrazów rodem z okresu kredy. Potrzeba istnienia gdzieś innego życia jest w nas tak silna, że jeszcze Carl Sagan musiał prostować różne fantastyczne domniemania na temat wenusjańskiego życia. 

W naszych czasach eksploracja Wenus zaczęła się od radzieckiej sondy Wenera 1, która jednak straciła kontakt z kontrolą lotów około 100 000 km od Wenus (1961 r.) – misji Wenera było aż 16! NASA wysłała też sondy Pioneer, Mariner i Magellan, a ESA – Venus Express. Swoją sondę, Akatsuki („świt”), ma też JAXA.

Pierwszym wyposażonym w aparat lądownikiem, który wytrwał na powierzchni wystarczająco długo, była Wenera 9 (Wenera 7 i 8, które też wylądowały na Wenus, nie miały kamer, bo i tak nie dałoby się przesłać z nich sygnału). To nie lada wyczyn, bo oprócz wysokiej temperatury trzeba mieć na względzie także ciśnienie, wynoszące około 94 barów, czyli tyle, ile na głębokości 900 m w ziemskim oceanie.

A jak naprawdę wygląda sama planeta?

Do tej pory dysponujemy jedynie fotografiami powierzchni z bliska wykonanymi niemal pół wieku temu (a to baaaardzo długo w nowoczesnej astronomii) oraz zdjęciami wykonanymi w różnych pasmach przez sondy. Niestety planowane misje NASA odłożono na czas nieokreślony, nie dowiemy się więc, czy umiemy już wysłać na Wenus lądownik, który pobije radziecki rekord.

Ze zdjęć przesłanych przez sondy wyłania się obraz planety, na której między 150 a 750 milionów lat temu coś się działo; najpierw naukowcy przypisywali widocznie „świeżą” powierzchnię Wenus wybuchowi megawulkanu, ale teraz bardziej skłaniają się ku teorii powolnego przetasowania skorupy planety za sprawą wielu erupcji i trzęsień. Ale skąd wiemy, że Wenus wygląda na młodszą? Otóż planeta ta ma bardzo mało śladów zderzenia z innymi obiektami, co pozwala przypuszczać, że jej powierzchnia ulegała znaczącym zmianom jeszcze długo po ustaniu największego „bombardowania”.

Gęsta atmosfera składa się w głównej mierze z dwutlenku węgla (z domieszką azotu, tlenku węgla, argonu i pary wodnej), a widoczne nawet z Ziemi piękne pasma chmur to... kwas siarkowy.

Wenus okiem sondy Venus Express. Źródło: NASA/ESA

Ta właśnie gęsta atmosfera, zdaniem naukowców, przyczynia się do wolnego obrotu Wenus wokół własnej osi – choć chmury w górnej warstwie poruszają się z prędkością około 360 km/h. Niżej jednak wiatr jest znacznie słabszy, co słychać zresztą na nagraniu z Wenery 14.



Czy wiemy, co dokładnie kryje się pod chmurami? 

Dysponujemy dość dokładnymi obrazami satelitarnymi, jednak w erze poruszających się po Marsie łazików i latającego tam drona Ingenuity na pewno odczuwamy pewien niedosyt. Tak czy siak, dinozaurów ani tropikalnego raju niestety na Wenus nie znajdziemy.

Najlepsze ujęcia z bliska mamy z Wenery 14, która przez 57 minut rejestrowała dane z powierzchni Wenus (5 marca 1982 r.). Jest to jednocześnie ostatnia fotka Wenus... Ciekawe, czy kiedyś tam wrócimy!





 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O uzależnieniu od alkoholu (2)

 Dlaczego lubimy alkohol i co robi on z naszym mózgiem? Wiemy już, że alkohol jest z nami od dawna – odkryty zapewne przypadkowo, kiedy ktoś zjadł sfermentowane owoce na wzór zwierząt, które je jadły i nie padły – i poczuł się... no właśnie, jak? Według niektórych badań nawet niemal 97 mężczyzn i prawie 95% kobiet odczuwa... szczęście i zadowolenie podczas picia alkoholu. Wiąże się to głównie z substancjami, które nazywamy neuroprzekaźnikami: dzięki nim neurony mogą się komunikować, modulując resztę organizmu, w tym zachowanie człowieka. Alkohol, czyli w naszym przypadku etanol, wpływa na aktywność neuronów związanych z mezolimbicznym szlakiem dopaminergicznym . Wyjaśnijmy sobie to pojęcie, bo przyda się nam jeszcze nie raz. Jednym z najbardziej „wrednych” układów w naszym mózgu jest układ nagrody i to właśnie w nim dopamina odgrywa tak ważną rolę. W teorii służy nam do powtarzania bodźców dających satysfakcję (w postaci odpowiednich neuroprzekaźników stymulujących właściwe horm...

O uzależnieniu od alkoholu... (1)

... czyli czemu specjaliści zdrowia psychicznego „czepiają się” promocji piwa w majówkę. Bardzo subiektywny tekst, ale nie umiem przejść obojętnie wobec tematu. Jak co roku już tradycyjnie w długi majowy weekend pojawiły się w sklepach promocyjne zestawy piwa i innych alkoholi – i jak co roku na Twitterze rozgorzała dyskusja na temat „zakazu picia” (jak to interpretuje sporo internautów). I jak co roku cierpliwie lekarze, psychologowie i naukowcy wyjaśniają, że przecież nikt niczego zakazywać nie chce, prohibicja przecież nie ma racji bytu, a po prostu chcemy mieć bardziej świadome społeczeństwo i przestać akceptować nieetyczne reklamy alkoholu. Jak bumerang wraca też argument: „przecież ludzie mają swój rozum i silną wolę, ja umiem pić, tylko winko z żoną do kolacji, nigdy się nie upijam, kupię sobie te 24 piwa w promocji i będę pić przez rok”. Naszym celem jednak nie jest wmawianie nikomu, że jest „słaby” albo „nie umie pić”, bo są to założenia z gruntu błędne – chcemy po  prostu...

Na drzewie w Parczewie

Co mają ze sobą wspólnego objawienia, Marsjanie, psychologia i cynamonka? Kilka dni temu Polska żyła wizerunkiem Matki Boskiej na drzewie (lub Conchity Wurst, według pewnego księdza).   Drzewo w Parczewie. Screen z YT. Ciężko tu o decyzję, bo o ile Conchitę jednak wszyscy widzieliśmy, to Matka Boska pozostaje dla nas wyobrażeniem ze sztuki na przestrzeni wieków (a także innych objawień?)... jednak dla wielu osób pojawienie się tajemniczej twarzy stało się okazją do pielgrzymek i modlitw. Ale co to ma wspólnego z Marsjanami, o cynamonce nie wspominając? Wszystko to łączy pareidolia, czyli wrodzona ludzka skłonność do postrzegania w pozornie niemających żadnego konkretnego kształtu wzorach (ale również dźwiękach) znajomych i mających znaczenie obrazów. Najczęściej obrazy te są obrazami zwierząt lub ludzi, a szczególnie twarzy ludzkich, a psychologia oczywiście ma na to wyjaśnienie, które zaraz poznamy. Zanim jednak to zrobimy, polecam krótki eksperyment: narysujcie na kartce oddzieln...